Zapytana przeze mnie w trakcie spotkania autorskiego, co czuła, czytając w komunistycznej Rumunii „Czarodziejską górę”, odpowiedziała: „Nie czytaliśmy Manna”. Potem w wywiadzie przeczytałem, że podręcznik dobrych manier i „Buddenbrookowie”, to były jedyne dwie książki, jakie pozostawił jej w spadku wuj-nazista.
Fragment świetnego artykułu o Noblu dla Herty Muller - nagrodzie, która przypomina, że ludzie są prymitywni, świat okrutny, a literatura jest trudna.